.

.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Masz problem z jedzeniem.

"Czy tytuł tego posta dotyczy mnie?" - zadaj sobie to pytanie i odpowiedz na nie bardzo, bardzo szczerze.

jakie ćwiczenia spalają najwięcej kalorii
kiedy ćwiczyć
ćwiczenie na czczo
dieta 1000kcal
dieta na odchudzanie
produkty spalające kalorie
produkty na przyśpieszenie metabolizmu
jak schudnąć
jak schudnąć w dwa miesiące
zapotrzebowanie kaloryczne dla szesnastolatki
kalkulator zapotrzebowania kalorycznego
kalkulator bmi
czy x kg to wychudzenie
dietetyczne śniadania
jak przeprowadzić głodówkę
ile można schudnąć na głodówce w tydzień
fit obiad
dietetyczne słodycze
proana

... etcetera, etcetera. Czy widzisz tutaj hasła ze swojej wyszukiwarki? Ile razy wpisywałaś/eś je w Google?

Każdy Twój dzień przebiega według określonego schematu. Jesz określone posiłki o określonej porze, ćwiczyć określoną ilość razy, idziesz spać. W międzyczasie może dzieje się coś innego - szkoła, studia, praca - ale to, czy Twój dzień uznasz za dobry, zależy od tego co i w jakiej ilości włożysz do ust.

Liczysz kalorie każdego wziętego kęsa, nawet jeśli miałby być to kęs jabłka. W życiu nie zjesz czegoś nieprzygotowanego przez siebie, bo skąd wiesz ile węgli/białka/tłuszczu jest w środku?
Nie podjadasz, bo to przecież jest równoznaczne z przytyciem. Nawet jeśli skręca Cię z głodu, a Twój żołądek jest pusty od wielu godzin. Pora posiłku jeszcze nie nadeszła.

Jesteś ekspertem w dziedzinie dietetyki. Wiesz, co z czym jeść, a czego z czym nie jeść. Wiesz, że w grę wchodzą tylko białkowe śniadania, węgle je się przed treningiem, a owoce na noc to wyrok śmierci dla Twojej figury. Każdego mogłabyś/mógłbyś nauczyć ile czego powinien spożywać, choć sama/sam wolałabyś/abyś tego nie robić w ogóle.

W wolnym czasie czytasz o jedzeniu, oglądasz jedzenie, przeglądasz blogi z przepisami i gazetki sklepów. Pieniądze wydajesz na jedzenie - dietetyczne "przysmaki", super-ultra-zdrowe superfoods, na produkty Ci znane. Produkty bezpieczne.

Często nawet rozmawiając z kimś o sprawdzianie z matmy myślisz o jedzeniu. Co zjesz, co zjadłeś, czego nie powinieneś zjeść, a co chciałbyś. Zazwyczaj są to tylko myśli, ale jeśli, na nieszczęście, przejdą w czyn i zjesz to ciastko czy plasterek twarogu za dużo, jesteś gotowy nienawidzić, biczować się, "ukarać" dodatkową porcją ćwiczeń czy wieczornym postem. I nic innego już się nie liczy, tylko to, żeby zabić wyrzuty sumienia.

Jesteś niewolnikiem jedzenia. Nie potrafisz odciąć się od myślenia o nim, co wpływa druzgocąco na Twoje życie, Twój stan fizyczny i Twoją psychikę. Nie wyobrażasz sobie codzienności bez tego, bo to jedyne, co masz teraz przed oczami. POTRZEBUJESZ POMOCY.

Czy specjalistycznej, czy pomocy osób bliskich, czy wyciągnięcia ręki do samego siebie - to zależy od Twojego stanu, ale jeśli jesteś świadomy swojego problemu i chcesz coś z nim zrobić, to już jest coś.
Wsparcie w drodze, którą musisz przejść, aby z tego bagna wyjść, jest bardzo, bardzo ważne, ale totalnie Cię rozumiem, jeśli boisz/nie chcesz/nie możesz o nią poprosić. Piszę to jako osoba, która z anoreksją, zaburzonym obrazem własnego ciała i nienawiścią do siebie musiała (i musi) poradzić sobie sama. Zwyczajnie otoczenie nie czuło, jak poważny jest to problem. Nie miałam siły edukować i uświadamiać, zbyt było to dla mnie żenujące i poniżające. Ale przez to było mi bardzo ciężko - jest to samotność i uczucie ucisku porównywalne, co w chorobie. Jednak na końcu tej długiej drogi znajduje się ŚWIATŁO.

Jest ŻYCIE po anoreksji. Jest to NORMALNE, SZCZĘŚLIWE ŻYCIE.
Bez głodu, bez liczenia kalorii, bez 'przymusu' do ćwiczeń, nawet bez myślenia o tych rzeczach. Wiem, że może to Ci się wydawać abstrakcyjne na ten moment, ale to naprawdę prawda i proszę Cię, żebyś dał mi w tej kwestii kredyt zaufania.

Na tym blogu chcę poruszyć parę istotnych kwestii związanych z recovery, wychodzenia z zaburzeń odżywiania, ze zmianą podejścia do samego siebie. Oprę wszystko na swoich doświadczeniach, więc nie będzie tu gdybania ani hipotezowania :D Droga, którą przeszłam i ta, którą jeszcze mam do przebycia, jest najtrudniejszą rzeczą, jakiej dokonałam w swoim życiu. Jest też chyba największym powodem do dumy, o jakim mogę pomyśleć.

NIE JESTEŚ SAM. NIE JESTEŚ WYJĄTKOWYM JEDNOROŻCEM. MOŻESZ SOBIE POMÓC.
ZASŁUGUJESZ NA TO. :)